anabell


Niespodzianki niekoniecznie miłe 2010-08-25

Anabell obudziła się. Była bardzo śpiąca. Wstała. Ziewając włożyła kapcie i poszła do kuchni. ' Co to za kapcie ? Nie są moje. ' - Bell dopiero spostrzegła kapcie. Gdzy doszła do kuchni na obcym stole zobaczyła śniadanie. Obok na szafkach było pełno jedzenia. Brzuch skurczył jej się z głodu. Podeszła do szafki. Manichalnie sięgnęła po sok grapefrutowy i upiła łyk z 2 litrowego kartonu, po czym odstawiła na miejsce. Rzuciła okiem na resztę szafek. Ogórki konserwowe na jednej z nich. Uwielbiała je. Drżącą ręką zrobiła sobie kanapkę z ogórkami. Siadła przy stole i zjadła. Spod talerza z kanapkami wystawało kawałek karteczki. Wyciągnęła ją i przeczytała - ' Anabell. Nie martw się. Jesteś u mnie w domu. Niedługo do Ciebie przyjdzie Kathrina. Ja jestem w pracy. Zrób sobie jeść. Twój                Tom.'


 ' No tak. Przecież jestem u Toma w domu. Ale ja jestem głupia. Przecież to wiem ; /'. Jak to się stało, że znalazła się właśnie tutaj ?! Anabell zaczęła sobie coś przypominać. Wczoraj zadzwonił Tom, od razu po tym jak poszła Kath .Zaprosił ją na dyskotekę. Anabell się zgodziłą. Tom przyjechał po nią swoim czerwonym Audi. Gdy dotarli na miejsce postawił jej drinka. Wypiła duszkiem, po czym zamówiła drugiego, trzeciego, czwartego. Film jej się urywa przy barze i piątym drinku. Nie wie co potem robiła, ani kiedy wrócili z pub'u. Nic nie pamięta. Z zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi. Podeszła...


- Ktoo tam ?- zapytała ostrożnie.


- Hej, Anabell. Otwórz. To ja, Kathy.- usłyszała Ann przez drzwi.


Szatynka niezradnie otworzyła drzwi, po czym potulnie wpuściła Kathy. Kath zmierzyła Ann wzrokiem. Przeraziła się.


- Co Ci się stało ? - Zapytała Kath podając jej małe lusterko.


- NIee wiem...


anabell spojrzawszy w lusterko równie się przeraziła.


- Musimy Cię doprowadzić do porządku.- Kath pociągnęła ją za rękę do łazienki.


Anabell umyła się w pięknej łazience. Dostałą za duże ciuchy. Toma. Umalowała się kosmetykami Kathy. Gdy już wyglądała w miarę normalnie poszły z Kath oglądać telewizję..


MImo spędzeniaczasu z Kathriną , Anabell czekała na Toma. Chciała zapytać co było po tym piątym drinku.Cały czas niecierpliwie spoglądała na zegarek. Różne czynności wykonywała szybko, niestarannie. Ciągle zerkała na drzwi.Obserwowała ludzi przez okno, mając nadzieję, że Tom będzie wśród nich. Nagle na ulicy zobaczyła te czerwone Audi. Podskoczyła z radości gdzy wjechało na podwórko. Piszcząc pobiegła do drzwi. Kathrina tylko na nią dziwnie patrzyła. Anabell stojąc pod kasztanowymi drzwiam czekała na otwarcie ich przez Toma. Niewiadomo czemu chciała rzucić się chłopakowi naszyję. Czekała, czekała. Nagle drzwi otworzyły się. Anabell patrząc przed siebie zamieniła się w słup soli. Przed nią stał Bill. Włosy ułożone w nieładzie. Brązowe oczy, takie jak u Toma. Wkońcu są bliźniakami. Oczy pomalowane czarną kredką. Stali tak w milczeniu patrząc na siebie. Te kilka sekund stało się wiecznością. Gwałtownie Bill pociągnął ją za ręce na zewnątrz, kopniakiem zamykając drzwi.Oboje nadal nic nie mówili. Zaprowadził ją w kierunku audi. Wepchał ją do środka na miejsce pasażera. Anabell zdziwnina robiła wszystko. Nawet nie zorientowała się kiedy Bill zatrzasnął za nią drzwi i samochód ruszył. Po chwili oprzytomniała. Zapieła pasy, a potem spojrzała na kierowcę. Tom. ' Gdzie on mnie wiezie? ' Czekała niecierpliwie na COŚ.


- Przedstawię Cię moim rodzicom. - pomiedział niemal szeptem Tom.


W tej chwili Belli w głowie roiło się od pytań. Czemu tak wcześnie ? Dlaczego wcześniej mi nie powiedział? Chwilę potem stanęli. Tom zasłonił  oczy Belli i prowadził ją za rękę. Anabell wszystko mieszało się w głowie. Raptem staneli.

- Mamo, tato, przedstawiam Wam Anabell.

Bell miała dalej zasłonięte oczy. Oczekiwała głosów jego rodziców. Tom odsłonił jej oczy.

- Anabell, to są moi rodzice. - Tom wskazał pomnik przed nimi.

Anabell rozejrzała się wokoło. Byli na cmentarzu. Potem spojrzała na pokazywany przez Toma obiekt. Natychmiast padła na kolana. Modliła się. Tom powoli uklękł obok niej i także rozpoczął modlitwę. Gdzy skończył, wstał, popatrzył na dwuosobowy grobowiec, po czym na Bell. Już się nie modliła. Siedziała na piętach z dłoniami ukrytymi w dłoniach. Płakała. Wyglądała na bardzo nieszczęśliwą. Usiadł obok niej na ziemi.

- Tak... jest mi ... przykro...- Anabell wyszeptała ledwo słyszalnie. Brązowy nic nie mówił, tylko przytulił ją do swojej piersi. Teraz chlipała mu w koszulkę. Nagle rozległ się dźwięk komórki. Do Ann przyszła wiadomość; ' Nie martw się Anabell ! Mama miała wylew i leży w szpitalu. Nie wiem co dalej. Tata'- Przeczytawszy to , Ann zaczęła jeszcze bardziej płakać. Pokazała SMS'a chłopakowi. Ten jeszcze mocniej ją przytulił. W milczeniu Kaulitz wstał. Podniósł Anabell. Popatrzeli chwilę na grób, po czym odwrócili się i trzymając się za rękę oddalili się w kierunku wyjścia z cmentarza. Dziewczyna już nie płakała. Lecz przy bramie Bell odbiła w lewo. Zaczęła biec. Tom zdezorientowany począł biec za nią. Nagle dziewczyna padła na kolana, jakby nie miała już siły biec dalej. Znów leciały jej łzy. Teraz bardziel rzewne. Nie mogła się uspokoić. Gdy Tom dotarł do niej stanął nad nią i wpatrywał się w tablicę nagrobną. ' Laura Lis'. Tylko tyle zdołał rzeczytać. Nie wiedział czemu. Anabell zaczęła mówić cicho. -

- Jedyna moja... kochana.. nie wiesz ile tu się dzieje bez Ciebie.. dobrze, że Cię pochowalismy w Niemczech... przeprowadziłąm się tu.. mam kochanego chłoapaka... chcemy wziąśc ślub... i mieć dzieci... razem zamieszkać... Strasznie tęsknię.. nie wiem czemu ten idiota musiał zabrać Ci życie... Dlaczego właśnie CI ?!

Anabell mówiła to po polsku, więc Tom niczego nie rozumiał. nagle krzyknęła;

- Dlaczego ONA ?!

Tom nie rozumiał jej, lecz się przeraził. Zauważył, że Anabell znowu płacze. Usiadł obok. Wpatrywał się w nazwisko na płycie - ' LIS'.Czemu tam się patrzy?

-Laura Lis... - Ann zaczęła znów szeptać- najbliższa mi osoba... moja siostra... umarła  gdzy miałam 16 lat.. ona miała 17... jej mówiłam moje wszelkie sekrety..złości.. smutki.. miłostki.. radości... w dzień jej 17 urodzin.. poszła na miasto z przyjaciółmi... Do Gorzowa... przechadzali się obok sklepu jubilerskiego... ktoś na niego napadł... było ich kilku... i .. jakiś idiota zaczął strzelać... skryli się... kule nie trafiły znajomych Pyźki... lecz ona dostała.. w nogę... niby NIC strasznego... upadła.. jednak wstała... próbowała uciekać.. ciągnęła za sobą bezwładniepostrzeloną nogę.. krwawiła... Ten koleś co ją trafił podbiegł do niej... przewrócił ją... jego pomocnikpodbiegłi coś mu powiedział.. idiota popchnał go... zaczęli się kłócić... ten co podbiegł bronił laury.. ale ten co ją trafił był bardzo zły...strzelił temu chłopakowi w klatkę piersiową... padł... Laura płakała... jej oprawca stanał nad nią... zaczął wrzeszcześ.. kopać ją...Laura płakała, a go to wkurzyło - Anabell zrobiła przerwę i sama się rozpłakała- strzelił jej w czaszkę... - ukryła twarz w dłoniach - kiedyś go dorwę... zabiję go... za to co zrobił.. nie odpuszczę... ja będę miała jednak tą satydfakcje... nienawidzę go.. proszę , nie powstrzymuj mnie,,,.

Tom jednak nic nie mówił, tylko słuchał jej. Był wstrząśnięty tym, co opowiadała .

- Jedna z koleżanek Laury, co tam była znalazła na niegonamiary.. Dała mi wczoraj kartkę z jego imieniem i nazwiskiem. Jeszcze jej nie przeczytałam... - Ann wyciągnęła karteczkę. Oniemiała. Łzy zaczęł jej znów spływaćpo opuchniętej twarzy. Zezłościła się. Miała mieszane uczucia. Zaczęła przeklinać.

- Laura ! To Sławek ! Jak to możliwe !- An wrzasnęła z twarzą uniesioną ku górze. Opusićiła wzrok na karteczkę.

' Sławek R*****' -  To jej najlepszy przyjaciel. Przyjaciel Anabell Lis. Dziewczyny z depresją, po śmierci siostry, Jak on mógł jej to zrobić ? Za co? Musiała się dowiedzieć. Natychmiast do niego zadzwoniła.

- Halo ?

- Sławek...

- Anabell? to ty ? Płakałaś?

- Tak.. Mój chłopak zabrał mnie do swoich rodziców. Na cmentarz nr. 2 w Hamburgu. Znacz może ten cmentarz?

Osoba po drugiej stronie lini zamilkła.

- N-n... no słyszalem o-o nim. A co-o ?

-  Wiesz, odwiedziłammoją świętej pamięci siostrę..

- A-ahaa-a.

-czemu ją zabiłeś ? Dlaczego JĄ ?! Dlaczego też swojego pomocnika? Dlaczego jej nie oszczędziłeś?-  Anabell zaczęła wrzeszcześ do słuchawki. Zamilkło. Słyszała szum telefonów,

-Nooo...Musiałem.. Teraz wiem, że zrobiłem źle. No słuchaj, mój kumpel, tego co też zastrzeliłem powiedział mi, że ona zabiła mojego brata. Byl moim najlepszym przyjacielem. I gdy ją ujżałem poczułem wściekłość. Strzeliłem jej w nogę, żeby nie uciekała. Ona miała jednak dużo siły. Gdy byłem już przy niej i ją przewróciłem podbiegł on i powiedział, że to jednak nie ONA zabiła mojego brata. Byłem strasznie wkurzony. Dałem ponieść się emocjom. Strzeliłem w niego.. Nie wiem dlaczego zabiłem Laurę.. Nie wiem czemu..Nie wiem.. Anabell.. Przepraszam. Strasznie przepraszam. NIe wiesz, jak tego żałujesz. Naprawdę nie wiesz. Anabell słysząc te słowa oniemiała. Nie wiedziała co powiedzieć.

- Już na przeprosiny z późno... Przykro mi.. Jestem na Ciebie wściekła.. Gdy jeszcze nie wiedziałam, że to ty miałam ochotę zabićkogokolwiek.. Teraz nie wiem co robić...

- Przepraszam-Anabell usłyszała to i natychmiast się rozłączyła.

Karteczkę z jego imieniem i nazwiskiem podarła i wrzuciła do zapalonego znicza. Kartka natychmiast się zamieniła w popiół, który razem z wiatrem pofrunął w nieznane. Gdy odwróciła wzrok od popiołu przeniosła go na Toma.  Chłopak siedział zdziwiony. No tak, nie rozumiał nic, bo rozmawiała po Polsku, Siedzieli tak godzinę w milczeniu i nagle ktoś podbiegł do nich. Gdy dotarł, uklękł obok Anabell. Rozpłakał się. Dorosły mężczyzna. Ann szczególnie mu się rpzyglądała. Znajome rysy. PO chwili doszła kto to. ' To ON ! '. Zdenerwowała się. Mężczyzna przestał chlipieć. Spojrzał napomnik, potem na zapłakaną twarz Anabell z rozmazanym makijażem. Chwycił ją za ręce. Nic nie mówił. Ona takżemilczała. Nawet nie chciała nic mówić. Milczeli tak dłuższą chwilę. Tom przyglądał się całej tej akcji. Siedział zmieszany. Odwrócił się od nich i rozpoczął modlitwę. Oboje nawet nie zwrócili na niego uwagi.

-Mam nadzieję, że mi wybaczysz. - Sławomir odezwał się patrząc Anabell głęboko w oczy.

-NIGDY ! - An krzyknęła po czym wyrwała ręce spod jego dłoni.

Sławek wstał. Skinął głową, po czym oddalił się do nich. Gdy już Ann go nie widziała jeszcze raz zerknęła na pomnik swojej siostry i... 


Kathrina 2010-08-23

Gdy Tom poszedł, ledwo co usiadłam , zaskoczył mnie kolejny dzwonek do drzwi. \' Kto to może być \' - myślałam. Gdzy otworzyłam drzwi ujżałam Kathrinę.


- Hallo, mei toll Anabell. - przytuliła mnie Kath.


- Ile razy mam Ci mówić, żebyś nie mówiła w moim domu po niemiecku ?\"Undecided\"


- Oh.. no dobra.


Gdzy ją wpuściłam Kath natychmiast dopadła lodówkę.


- Bill Cię głoduje? Czekaj, zaraz dam ci obiadu, a nie opychasz się kanapkami.


Kathrina przytaknęła. Może o niej trochę opowiem. Kathrina jest moją kuzynką. To z nią się przeprowadziłam do niemiec. Nasze matki nienawidzą się. One nie wiedziały, że razem jedziemy. Każda z osobna wiedziała, że jej córka się wyprowadza, ale żadna z nich nie pomyślałaby, że razem. Kathrina tak jak ja, ma matkę polkę i ojca niemca. Nazywa się Kathrina Kaulitz. Tak naprawdę to Kathrina Müller. Nosi nazwisko Billa. Bill to brat bliźniak Toma. To dla nich przyjechaliśmy. Ogólnie Kathrina jest równie wysoka jak ja. Ma 18 lat. Oczy w kolorze niebieskim ( jak to ona mówi ). Blond długie włosy dodają jej uroku. Także jest szczupła. Mieszkamy blisko siebie. Młoda jest w ciąży.


- Dobra, to daj mi jeść !\"Yell\"


Wyciągnęłam zapiekankę z loówki i podgrzałam. W między czasie zrobiłam herbatę miodową. naszą ulubioną. Gdzy zapiekanka była gotowa ukroiłam po kawałku i ułożyłam na kwadratowych talerzach. Położyłam na nię liść bazylii , a dookoła posypałam koperkiem. Zaniosłam Kathrinie, która już czekała w salonie.


-Nooo. Nareszcie. Jestem niesamowicie głodna.\"Yell\"


Jadłyśmy w mileczniu oglądając telewizję. Jakieś komedie. Kath za każdym razem, gdy zaczynała się śmiać, prawie wypluwała to, co miała w ustach.


- Zaraz Ci coś dam. Poczekaj chwilkę.


Poszłam do pokoju i z szawki wyjęłam różową zabaweczkę dla dziecka. Wróciłam do salonu i wręczyłam to Kath. Ona, jak to zobaczyła, to podskoczyła ze szczęścia.


- O Boże. Anabell. ! Jesteś wielka. Danke, danke, danke, danke, DANKE !\"Laughing\"


- Eee. ! Niemiecki !\"Undecided\"


- Och.. Sorry.\"Embarassed\"


 Gdy zjedliśmy potulnie wyniosłam taerzyki do kuchni i wróciłam do Kath. Zaczęłyśmy się wygłupiać, jak za dawnych czasów.


- Loser.. Szzzaaal mi Cię.


- Wtf ? Mi Cieeebieee.


I tak dalej.. Gdzy pękaliśmy już ze śmiechu przyniosłam moją kosmetyczkę i zaczęłyśmy się malować. Ojj, pięknie. Nie miałam dawno takiego ubawu. Make up wyszedł niesamowicie ! Udało nam się. Kath zerknęła na zegarek i aż podskoczyła.


- Upss. Muszę iść.- zerwała się na równe nogi.


- Nie zapomnij zabaweczki.


- No ok. Paa.- Rzuciła Kath zamykając za sobą drzwi .


Ogarnęłam trochę w domu po jej wizycie, umyłam naczynia i zadzwonił telefon..


Gość 2010-08-20

- Nareszcie jesteś. - Przytulając się do Toma wyszeptałam mu w ucho.
Odsunęłam się. Zmierzyłam go wzrokiem.
- Wejdź . - rzuciłam idąc do salonu.
Tom weszedł, zciągnął buty. Podszedł do lodówki w kuchni i wyciągnął mleko. Napił się z butelki, po czym je schował. Z koszyczka z owocami wziął dwa jabłka i ruszył do mnie. Usiadł w salonie na fotelu obok mnie przed wielką, 50 calową plazmą. Dał mi jedno jabłko i sam zaczął jeść swoje...
Rozmawialiśy o wszystkim , i niczym. Dobrze mi tak.
- Chciałbym wziąść z tobą kiedyś ślub . - Tom wyskoczył nagle.
- wiesz, ja z tobą też.
- Anabell... - tom spojrzał mi w oczy trzymając mnie za ręce - Kocham Cię, wiesz ?
- Oczywiście , że wiem . - Odpowiedziałam mu z szerokim uśmiechem.
Pocałował mnie. Jakie to miłe. Odsunął się, popatrzał na mmnie. Odwrócił wzrok szukając pilota. Gdy znalazł włączył TV. Wiadomości - powodzie . Sport - przegrana w piłkę nożną. Pogoda - pada. Kraków - obrońcy krzyża. Nic ciekawego. Najchętniej to bym teraz roztrzaskała odbiornik. Jestem w Niemczech, a mam Polski odbiornik. Rodzice mi przywieźli jak urządzałam sobie mieszkanie.Urządzone w dobrym guście, nie ma co. Przeprowadziłam się do niemczech rok temu razem z kuzynką. mam tutaj chłopaka. Noszę jego nazwisko, chociaż się nie pobraliśmy. Jestem Anabell Kaulitz, lecz tak naprawdę to Anabell Lis. Nienawidzę mojego nazwiska. Jest zupełnie do bani. W Niemczech z tym nazwiskiem się strasznie wyróżniam. Nie pasuje mi do imienia. Mam takie imię, gdyż mama jest z Niemiec. Chciała, żebym w cząstce była niemką. Nazwisko jednak mam po tacie. On jest Polakiem. Rodzice poznali się, gdy tata przyjechał na wczasy do Polski. Sama się tam urodziłam. Mam 19 lat. Jestem wysoka. Włosy mam długie, lśniące, o kolorze kasztanowym. Niebieskie oczka mam ;P.


Czekanie 2010-08-20

Jestem sama w domu. Nie wiem czemu. Siedzę przy stole i rozkoszując się sączę kawę z filiżanki od Kathriny. Znajduję się w kuchni. Żałośnie spoglądając w okno, czekam na niego...
- Tom ? Gdzie jesteś ?
- Na dworcu. Zaraz będę.
...........
Pięć minut czekania przedłużyło się w nieskończoność. Traciłam wiarę, że mój chłopak do mnie przyjedzie. Umyłam filiżankę po kawie, odstawiłam na suszarkę. Ledwo usiadłam, a rozległ się dzwoneg do rzwi. Myślałam, że mi serce wyskoczy z klatki piersiowej....
.. Anabell pędem ruszyła otwierać drzwi. Bigła z nadzieją , iż będzie to w nich stał Tom. Gdzy stanęła pod drzwiami próbowała się uspokoić. Otworzyła je. Jak myślała, stał tam Tom. Ze szczęścia Anabell rzuciła mu się na szyję. Z błogością wtulała się w jego ramię...


e-blogi.pl zymzym.info
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]